Kościół parafialny Kościół parafialny - wnętrze Dom parafialny Figura Najświętszego Serca Pana Jezusa Krzykosy Kaplica Witowo Sulęcin Młodzikowo Most kolejowy nad rzeką Wartą

Październik

5

środa

Igor, Placyd, Apolinary

 

Boże Narodzenie – 25.XII.

Śpiew kalendy z liturgii Wigilii Bożego Narodzenia:
„W roku 3761 od stworzenia świata, gdy Bóg stworzył na początku niebo i ziemię;
w roku 1510 po wyprowadzeniu ludu izraelskiego pod wodzą Mojżesza z niewoli egipskiej;
w roku 1032 od czasu, gdy Dawid został pomazany na króla; w 65 tygodniu według proroctwa Daniela;
w 194 olimpiadzie, w roku 752 po zbudowaniu miasta Rzymu;
w 42 roku panowania Oktawiana Augusta, gdy na całym świecie pokój zapanował;
w 6 okresie historii świata,
Jezus Chrystus, Przedwieczny Bóg i Przedwiecznego Ojca Syn, chcąc uświęcić świat swoim najświętszym przyjściem, poczęty z Ducha Świętego, po upływie dziewięciu miesięcy,
(tu się przyklęka) w Betlejem Judzkim rodzi się z Maryi Dziewicy jako człowiek.
Narodzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa według ciała".
Następnie czytano Martyrologium Rzymskie wymieniające wśród męczenników, których pamiątkę Kościół obchodzi w święto Bożego Narodzenia, męczenników z Nikomedii:
„W Nikomedii wielu męczenników. Kiedy w uroczystość narodzenia Chrystusa wierni zgromadzili się na nabożeństwo, cesarz Dioklecjan kazał zamknąć wszystkie drzwi kościoła i dokoła niego rozniecić ogień. Przed wejściem postawiono trójnóg z kadzidłem, a herold doniosłym głosem obwieścił: „Kto tylko pragnie ujść przed ogniem, niech wyjdzie z kościoła i złoży ofiarę kadzidła Jowiszowi". Kiedy wszyscy jednym głosem odpowiedzieli, że chętnie umrą za Chrystusa, zapalono stosy i wszyscy spłonęli. Tak narodzili się dla nieba, w tym dniu, w którym Chrystus narodził się na ziemi".

Na pozór nic nie wskazuje na wielkość wydarzenia i chwili. Grota – stajnia, żłób, garść rzuconego siana, dotkliwy chłód nocy, zimy... nędza.
Oto Ten, co wielkością całego wszechświata nie może być ogarniony – w ciasnej leży kolebce! Ten, co strapionym łzy osusza – płacze! Ten, co serafinów blaskiem swoim rozpala – drży z zimna!...
Tę tajemnicę Bożego Narodzenia oddaje nasza kolęda:
Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony!
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony;
Wzgardzony, okryty chwałą,
Śmiertelny, Król nad wiekami!
A Słowo ciałem się stało
i mieszkało między nami.
Betlejem Judzkie - miejsce narodzenia. – leży ok. 8 km na południe od Jerozolimy. Wymieniane jest w Starym Testamencie kilkanaście razy11. Wspomniane jest także w dokumentach pozabiblijnych:
- wspominają je listy z Tell-el-Amarna z wieku XIV przed Chrystusem oraz
- tabliczki z pismem Minowym, zawierające korespondencję dyplomatyczną między dworem egipskim a Babilonią i Asyrią.
W Betlejem został namaszczony na króla Izraela Dawid. Dlatego miasto odtąd nosi nazwę „miasta Dawidowego"12.
Miasto liczy obecnie kilkanaście tysięcy mieszkańców, przeważnie Arabów.
Za czasów Pana Jezusa osada liczyła ok. 1000 mieszkańców. Betlejem leży na wysokości 770 m npm, na dwóch wzgórzach, otoczonych malowniczymi dolinami, gdzie rosną: gaje oliwkowe, oraz sady cytrynowe, figowe i granatowe.
Klimat jest tu łagodny, ale w porze zimowej dają się we znaki chłodne wiatry. Z dala słychać monotonne pieśni pasterzy oraz dzwonki owiec i kóz pasących się, jak kiedyś przed laty.
Według świadectwa bardzo wczesnego, bo z wieku II (św. Justyna) Pan Jezus narodził się w grocie skalnej. Dzisiaj jeszcze można je spotkać na zboczu gór, ogrodzone na zewnątrz murem z małą bramą i oknem, gdzie wewnątrz żyje cała uboga rodzina wraz z inwentarzem.
Św. Hieronim (zm. ok. 420) zamieszkał na stałe w Betlejem w pobliżu groty narodzenia, gdzie założył klasztor. Pisze on, że cesarz Hadrian w wieku II na miejscu narodzenia Pańskiego wprowadził kult bożka Adonisa. To trwało ok. 180 lat. Dopiero cesarzowa św. Helena w 326 roku nad grotą Narodzenia Pana Jezusa wystawiła bazylikę.
Kiedy zaś świątynia uległa spaleniu, cesarz Justynian I jeszcze piękniej ją odbudował w wieku VI. Pewne zmiany wprowadzili do bazyliki krzyżowcy i taką pozostała po nasze czasy.
Grota narodzenia znajduje się pod prezbiterium. Ma ona kształt prostokąta, liczącego: 12,30 m długości, 3,15 m szerokości i 3 m wysokości. Grotę oświetlają 53 lampy. We wnętrzu groty są dwa ołtarze: jeden jest na miejscu narodzenia. Pod nim można oglądać gwiazdę z napisem łacińskim: Hic de Maria Virgine Christus natus est (Tu z Maryi Panny narodził się Chrystus). Jak gwiazda i napis świadczą, miejsce to należało kiedyś do katolików. Jednak w roku 1634 sułtan Murat IV przyznał wszystkie miejsca święte w Palestynie prawosławnym Grekom. Wprawdzie dzięki interwencji państw katolicy odzyskali ponownie prawa do tychże miejsc, ale w wieku XIX, kiedy Rosja carska pokonała Turków, miejsca święte, także grotę narodzenia Chrystusa, oddała ponownie prawosławnym Grekom. I tak jest po dzień obecny. Ołtarz drugi stoi na miejscu żłóbka, który przeniesiony został według podania do Rzymu do bazyliki Matki Bożej Większej. Przy ołtarzu żłóbka katolicy odprawiają w dzień i w noc Msze święte o Bożym Narodzeniu.
Wejście do bazyliki jest bardzo ciasne. Chodziło bowiem o to, aby muzułmańscy Arabowie nie wjeżdżali do bazyliki na koniach, jak to w czasach późniejszych (od wieku XV) mieli w zwyczaju.
Bazylika jest: liczy 75 m długości i 26 m szerokości. Z boku są wejścia do klasztorów prawosławnych a z podziemi do klasztoru franciszkanów.
Żłóbek.
Podanie głosi, że żłóbek Pana Jezusa został już w wieku V przeniesiony z Betlejem do Rzymu i umieszczony w bazylice Matki Bożej Większej. Na tę pamiątkę co roku pasterkę odprawiano w Rzymie w tymże kościele przy żłóbku Chrystusa. Najpierw we Włoszech w uroczystość Bożego Narodzenia zaczęto wystawiać żłóbki na tle grot, dołączając do figur św. Rodziny aniołów, pasterzy itp.
Jednak do rozpowszechnienia zwyczaju budowania żłóbków i szopek najwięcej przyczynił się św. Franciszek i jego synowie duchowni. Oto jak nam opisuje św. Bonawentura (zm. 1274) szopkę i jasełka urządzone przez św. Franciszka (zm. 1226): „Św. Franciszek na trzy lata przed śmiercią przemyśliwał nad tym, jak odświeżyć pamięć narodzin Dzieciątka Jezus i jakby ją odprawiać z największą uroczystością, celem wzbudzenia nabożnego ducha... Nakazał nanieść siana do groty i przyprowadzić woła i osła. Mając to wszystko, zawołał braci. Ludność zgromadziła się i las zabrzmiał pieśniami. Sługa zaś Boży klęczał nabożnie tuż przy żłóbku zalewając się łzami i promieniując weselem. Św. Franciszek odczytał Ewangelię. Potem powiedział kazanie o narodzeniu się wcielonego Boga"... Było to w miejscowości włoskiej Gubio.

Siostra karmelitanka Maria od Jezusa Ukrzyżowanego - pierwsza Palestynka – Mariam Baouardy.
W Galilei - lata dziecięce
Mariam Baouardy urodziła się 5 stycznia 1846 roku w Ibillin (Abellin), małej wiosce galilejskiej, położonej w połowie drogi między Nazaretem i Hajfą. Jej rodzice, katolicy obrządku greckiego, wydali na świat aż dwunastu chłopców. Żaden z nich nie zdołał jednak przeżyć. Pełni bólu, a jednocześnie wielkiego zawierzenia Bogu, zdecydowali się odbyć pielgrzymkę do Betlejem, aby u żłóbka wyprosić narodziny dziewczynki. Ich modlitwa została wysłuchana: na świat przyszła Mariam, a w następnym roku jej brat Boulos. Mariam nie ukończy jednak 3 lat, kiedy - powierzywszy dziecko św. Józefowi - umrze jej ojciec, a kilka dni potem - matka. Bulosa adoptuje jedna z ciotek, Mariam zaś zasobny wujek.
Czas dzieciństwa spędzonego w Galilei miał w życiu małej Arabki także piękne strony: wyrył na zawsze w jej sercu zachwyt wobec piękna Stworzenia, a jednocześnie silne odczucie tego, że "wszystko przemija". Oto pewnego dnia dziewczynka bawi się z dwoma ptaszkami, chcąc zrobić im kąpiel. Małe stworzenia nie znoszą jednak trudu tej "toalety" i umierają w jej dłoniach. Zasmucona Mariam słyszy wówczas w swoim sercu słowa: "Spójrz, jak wszystko przemija. Lecz jeśli zechcesz oddać mi swe serce, będę z tobą na zawsze". Dziewczynka prowadzi odtąd głębokie życie religijne: od siódmego roku życia spowiada się co tydzień, a w wieku 8 lat przystępuje do pierwszej Komunii Świętej,. Wkrótce potem wyrusza ze swoim wujem i jego rodziną do Aleksandrii.

W Egipcie - trud i męczeństwo
W Egipcie, zgodnie ze wschodnim zwyczajem, wuj zaręcza dwunastoletnią Mariam jednemu ze swoich kuzynów. Ku zaskoczeniu wszystkich, dziewczyna - zdecydowana całkowicie oddać się Jezusowi - odmawia zgody na małżeństwo. Próby perswazji, groźby, upokorzenia i złe traktowanie nie są w stanie odwieść jej od raz podjętej decyzji. Upływają trzy miesiące i nic się nie zmienia. Mariam udaje się więc w poszukiwanie dawnego służącego wuja, muzułmanina, który właśnie jedzie do Nazaretu. Pragnie przez niego przekazać list do Boulosa, u niego szukając wsparcia. Słysząc opowieść o jej cierpieniach, muzułmanin oferuje swoją pomoc, pod warunkiem jednak, że dziewczyna porzuci chrześcijaństwo i przyjmie islam. Mariam zdecydowanie odmawia, na co doprowadzony do pasji mężczyzna dobywa swój bułat i podcina gardło dziewczyny, po czym porzuca jej ciało w ciemnej uliczce.
Działo się to 8 września 1858 roku. Mariam opowiadała później, że obudziła się w pewnej grocie, mając przy sobie młodą kobietę, przypominającą zakonnicę, która przez cztery tygodnie pielęgnowała ją i karmiła, a potem zaprowadziła do kościoła św. Katarzyny w Aleksandrii. Do końca życia Mariam będzie przekonana, że zakonnicą tą była sama Matka Boża.
Cudownie uzdrowiona młoda Arabka wędruje od miasta do miasta, pracując jako służąca - spotykamy ją w Aleksandrii, Jerozolimie, Bejrucie, Marsylii... Wybiera raczej rodziny ubogie, które stara się wspomagać swoją posługą. Przede wszystkim jednak wszędzie tam, gdzie się pojawia, staje się świadkiem "świata niewidzialnego", którego doświadcza w sposób niezwykle silny i namacalny.

W Marsylii - początki drogi zakonnej
W 1865 roku Mariam znalazła się w Marsylii. Stamtąd przechodzi do Karmelu w Pau w południowej Francji. Ma dziewiętnaście lat, lecz wygląda na dwanaście lub trzynaście. Do tego mówi źle po francusku i jest raczej słabego zdrowia..

W Pau - droga na górę Karmel
12 czerwca 1867 roku młoda Arabka rozpoczyna nowicjat i otrzymuje imię Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Doskonale odnajdując się w służbie innym i nie mogąc w pełni uczestniczyć w liturgii godzin ze względu na trudności w czytaniu, pragnie pozostawać siostrą konwerską.
Swą wspaniałomyślnością i prostotą zdobywa serca sióstr, a słowa wypowiedziane podczas jednej z ekstaz są dojrzałym owocem jej życia:
"Tam gdzie jest miłość, tam jest i Bóg. Kiedy troszczycie się o uczynienie jakiegoś dobra bliźniemu, Bóg będzie troszczył się o was. Skoro przygotowujecie dół dla bliźniego, sami w niego wpadniecie; będzie on dla was. Ale jeśli przygotowujecie niebo dla bliźniego, ono będzie dla was..."
W życiu młodej mniszki mnożą się nadzwyczajne zjawiska: proroctwa, objawienia, ekstazy, lewitacje... Mimo to, Mariam często nazywa siebie: "małe nic", wyrażając w ten sposób silne poczucie dziecięctwa Bożego. To właśnie to poczucie pozwala jej zanurzać się w niezmierzone głębiny Bożego Miłosierdzia, w którym odnajduje radość i życie...
"Pokora jest szczęśliwa z bycia niczym, nie przywiązuje się do niczego, niczym się nigdy nie męczy. Jest zadowolona, szczęśliwa; wszędzie szczęśliwa i usatysfakcjonowana w każdej sytuacji... Błogosławieni maleńcy!".

Powrót do Pau
W macierzystym klasztorze Mariam na nowo odnajduje proste życie konwerski. Jej dusza zdaje się rozkwitać. Niemal niepiśmienna zakonnica, porywana wdzięcznością wobec Boga, podczas ekstaz improwizuje pełne świeżości i orientalnego wdzięku poezje, w których wraz z całym stworzeniem śpiewa swemu Stwórcy. Kiedy indziej poryw miłości Bożej w oka mgnieniu unosi ją na szczyt drzewa, na gałąź, która nie zniosłaby nawet ciężaru ptaka.
"Cały świat śpi. A Bóg tak pełen dobroci, tak wielki i godzien chwały w zapomnieniu!... Nikt nie myśli o Nim! Spójrz! Natura Go wielbi; niebo i gwiazdy, drzewa, zioła - wszystko Go wychwala; lecz człowiek, który poznał wielkość Jego czynów i powinien je ogłaszać - śpi! Chodźmy, chodźmy obudzić wszechświat!"


W Betlejem - na wzgórzu Dawidowym
W Pau Mariam zaczyna myśleć o fundacji Karmelu w Betlejem. Po pokonaniu licznych przeszkód i nadejściu z Rzymu upragnionej zgody, 20 sierpnia 1875 roku dziesięcioosobowa grupa karmelitanek, wraz z towarzyszącymi im osobami, wyrusza w drogę do Ziemi Świętej. 12 września 1875 roku siostry przybywają na miejsce przeznaczenia. Tu, z inspiracji Mariam, wykupują teren, nazywany w Betlejem Wzgórzem Dawidowym, i rozpoczynają budowę, nad którą przez trzy ostatnie lata swojego życia będzie czuwała Mariam, cała - jak mawiała - "pogrążona w piasku i wapnie". To ona nadała wznoszonemu klasztorowi kształt okrągłej "wieży Dawidowej" i wyznaczyła miejsce pod przyszły kościół. Podjęła także inicjatywę utworzenia Karmelu w Nazarecie, gdzie udała się w sierpniu 1878 w celu zakupienia terenu. Podczas tej podróży wskazała miejsce w Emaus Nikopolis (Amwas), gdzie Zmartwychwstały Jezus łamał chleb z uczniami. Miejsce to jeszcze za jej życia stało się własnością Karmelu Betlejemskiego.
Zmarła 26 sierpnia 1878 roku, w wieku 33 lat, w Betlejem. 13 listopada 1983 roku, podczas Eucharystii sprawowanej w Bazylice Watykańskiej, Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Marię od Jezusa Ukrzyżowanego Błogosławioną.

Mariam i Duch Święty
Mariam zaprasza nas do otwarcia się na niewidzialny, a przecież bliski nam świat Ducha. Uczy zachwycenia się Bogiem, postawienia swego życie na tym, "co nie przemija". W swojej galilejskiej duszy w naturalny sposób przeżywała czułość i miłosierdzie Ojca. Pokazywała, jak zwyczajną rzeczą jest stać się dzieckiem i pozwolić się kochać. "Panie - pisała - zachowaj mnie zawsze w Twojej miłości, jak matka zachowuje dziecko w swym łonie... Jestem w Bogu, a Bóg jest we mnie. Czuję, że wszelkie stworzenie należy do Boga, a także do mnie... Jedynie miłość może wypełnić serce człowieka... Pragnę mieć serce większe od ziemi i morza, by móc Cię kochać, mój Boże!"
Obdarowana nadzwyczajnymi darami, Mariam na co dzień oddychała Duchem Świętym. Nazywana "Patronką Pokoju" w Ziemi Świętej, jest dla nas żywą zachętą, abyśmy pozwalali Duchowi Bożemu przemieniać nas samych, stając się w ten sposób narzędziami łaski przemieniającej świat. Jako świadek świata już przemienionego, modli się wraz z nami:

Duchu Święty - natchnij mnie.
Miłości Boża - pochłoń mnie.
Po prawdziwej drodze - prowadź mnie.
Maryjo, Matko moja - strzeż mnie.
Z Jezusem - błogosław mnie.
Od wszelkiego zła,
od wszelkiej iluzji,
od wszelkiego niebezpieczeństwa -
zachowaj mnie.

Dodano 24 grudnia 2014 o 21:35 przez Kazimierz Tomalik
 

 

Copyright esolec.pl 2013©. Wszelkie prawa zastrzeżone.