Kościół parafialny Kościół parafialny - wnętrze Dom parafialny Figura Najświętszego Serca Pana Jezusa Krzykosy Kaplica Witowo Sulęcin Młodzikowo Most kolejowy nad rzeką Wartą

Październik

5

środa

Igor, Placyd, Apolinary

 

Boże Ciało – ustanowienie święta – obchody w Polsce

Piotr Nehring - www.onet.pl

• Po raz pierwszy Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, bo tak brzmi pełna nazwa święta, obchodzono w Liège w 1264 r. W Polsce dzieje się to od 1320 r.
• "Niosącego Sanctissimum żaden z panów świeckich nie unosi pod ręce, jak jest gdzie indziej zwyczaj, ale prałaci dają mu tę pomoc, jeżeli bywa potrzebna" – pisał o XVIII–wiecznych procesjach w Polsce słynny dziejopis ks. Jędrzej Kitowicz
• Boże Ciało, jak Wielkanoc, jest świętem ruchomym. Wypada zawsze 60 dni po Wielkanocy i 10 dni po Zielonych Świątkach jak popularnie nazywa się Święto Zesłania Ducha Św. Obchodzi się je w pierwszy czwartek po Święcie Trójcy Przenajświętszej


Objawienia Julianny z Cornillon

W 1191 lub 1192 r. w Retinnes pod Liège przyszła na świat dziewczynka o imieniu Julianna, która już jako pięciolatka została sierotą i wraz ze swą siostrą Agnieszką trafiła pod opiekę augustianek z klasztoru Mont Cornillon. Odebrała tam tak dobre wykształcenie, że mogła studiować dzieła ojców Kościoła, a zwłaszcza – jak podczas audiencji generalnej w listopadzie 2010 r. mówił papież Benedykt XVI – pisma św. Augustyna (354–430) i św. Bernarda z Clairvaux (1090–1153).
Ta obdarzona błyskotliwą inteligencją dziewczyna wykazująca też wielkie skłonności do kontemplacji z czasem przywdziała habit augustianek. Jako szesnastolatka miała mieć pierwsze objawienie, które – przywołajmy tu znów słowa Benedykta XVI – "powtarzało się wielokrotnie podczas adoracji eucharystycznych. W wizji tej wzdłuż średnicy księżyca w pełnym blasku biegła ciemna rysa. Księżyc symbolizował życie Kościoła na ziemi. Natomiast ciemna linia sygnalizowała brak święta liturgicznego, w którym wierzący mogliby adorować Eucharystię".
Julianna długo zachowywała swoją tajemnicę tylko dla siebie. Zgodnie z tradycją hagiograficzną w 1245 r. miał jej się ukazać Chrystus i powiedzieć, że życzy sobie ustanowienia święta Eucharystii mającego przypadać w pierwszy czwartek po święcie Trójcy Przenajświętszej.

Julianna opowiedziała w końcu o swoich widzeniach pustelniczce i późniejszej błogosławionej Ewie z Liège oraz Izabeli, augustiance z tego samego konwentu Mont Cornillon. W sprawę wtajemniczony został również ksiądz Jan z Lozanny, kanonik kościoła św. Marcina w Liège. W końcu informacje o objawieniach dotarły do biskupa Liège Roberta z Thourotte, który powołał komisję teologów by przedstawiła mu swą opinię. Gdy uznali objawienia za zgodne z nauką Kościoła, biskup Robert zarządził obchody święta Bożego Ciała, które miały miejsce w 1246 r. w kościele św. Marcina.
31 lat wcześniej, w 1215 r. na Lateranie w Rzymie zebrał się zwołany przez papieża Innocentego III sobór powszechny. Obok wielu innych kluczowych dla Kościoła decyzji ojcowie soborowi przyjęli też dogmat o transsubstancji stwierdzający, że podczas mszy następuje rzeczywista przemiana chleba i wina w ciało i krew Chrystusa.
Tym samym Sobór Laterański IV skończył trwające od VIII wieku spory o to, czy dokonujące się podczas Eucharystii przeistoczenie ma charakter dosłowny czy też – jak twierdzili niektórzy teologowie – jedynie symboliczny.
Niedługo po obchodach święta Bożego Ciała biskup Robert umarł i zaraz też pojawiły się wątpliwości czy rekomendacja komisji teologów powołanej przez zmarłego hierarchę była prawidłowa, a jego decyzja nie okazała się aby przedwczesna.
Co gorsza duchowni zaczęli oskarżać Juliannę, od dawna już przeoryszę klasztoru Mont Cornillon, o herezję. Skończyło się na tym, że święto przestano obchodzić, a Julianna porzuciła swój klasztor i ostatnie dziesięć lat życia spędziła w różnych zgromadzeniach cysterek.
Urodzony ok. 1200 r. w Troyes Jakub Panteléon, syn francuskiego szewca, w trakcie swej znakomitej kariery kościelnej pełnił przez jakiś czas funkcję archidiakona w Liège i wówczas zetknął się z informacjami o objawieniach Julianny i też, jak się zdaje, poznał ją osobiście.
Trzy lata po jej śmierci, w 1261 r. Panteléon został wybrany papieżem, przyjął imię Urbana IV i szybko wdał się w dość skomplikowaną politykę wobec królestwa Sycylii, na którego tronie postanowił osadzić Karola Andegaweńskiego, brata króla Francji Ludwika IX.
Efekt tych działań okazał się dla Urbana IV niezbyt pomyślny – Manfred, nieślubny syn nieżyjącego już cesarza Fryderyka II Hohenstaufa, niegdyś władcy Sycylii, zaatakował Państwo Kościelne i zmusił papieża do ucieczki z Wiecznego Miasta. Urban IV ewakuował się do odległego o ok. 100 km od Rzymu Orvieto.
I wówczas (był rok 1263) w pobliskiej Bolsenie, podczas mszy, dojść miało do cudu – odprawiający ją w kościele św. Krystyny ksiądz Piotr z Pragi podczas konsekracji ujrzał, że hostia krwawi. Wkrótce po tym wydarzeniu znajdujący się w Orvieto Urban IV oprócz informacji o cudzie otrzymał zakrwawiony korporal (obrus, na którym podczas mszy stawia się kielich, patenę i puszkę z komunikantami). Kazał umieścić korporal w miejscowej katedrze jako relikwię i podjął energiczne działania zmierzające do ustanowienia święta Bożego Ciała.
11 sierpnia 1264 r. papież ogłosił bullę Transiturus de hoc mundo, w której stwierdził, że "choć ten pamiętny sakrament sprawuje się w codziennych uroczystościach mszalnych, uważamy jednak za stosowne i godne, aby raz w roku odbywało się uroczystsze i okazalsze jego wspomnienie, szczególnie na zawstydzenie wiarołomstwa i zdrożności heretyków". W dokumencie tym nie wprost wspomniał o Juliannie, którą w tym 1264 r. uczynił błogosławioną (świętą stała się dopiero w 1869 r. za sprawą Piusa IX): "Dowiedzieliśmy się dawniej, kiedy byliśmy na niższym stopniu hierarchicznym, że pewni katolicy mieli od Boga objawienie, aby to święto obchodzić powszechnie w Kościele".
Urban IV umarł 2 października 1264 r. a razem z nim, jak się mogło przez czas jakiś wydawać, umarło święto, do którego przywiązywał tak dużą wagę. Dopiero w 1317 r., Jan XXII nadał postanowieniu Urbana IV moc obowiązującą i zdecydował, że świętu towarzyszyć ma najbardziej uroczysta procesja z Najświętszym Sakramentem.
W 1389 r. Urban VI włączył uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi do głównych świąt kościelnych. Niewątpliwie zarówno ojcowie Soboru Laterańskiego IV jak i wymienieni wyżej papieże zmierzali do ugruntowania wśród wiernych przekonania, że sprawowana podczas mszy Eucharystia nie jest tylko elementem liturgii, lecz oznacza, że Chrystus naprawdę znajduje się w chlebie i winie. Że po wypowiedzianych przez kapłana słowach konsekracji hostia i wino stają się Ciałem oraz Krwią Pańską i już tylko pozornie pozostają chlebem i winem.
Po nadejściu Reformacji zagadnienie transsubstancji stało się jedną z wielu kluczowych kwestii dzielących Rzym i odstępców od katolicyzmu. Marcin Luter uznawał obecność Ciała i Krwi Chrystusa w chlebie i winie, ale inni wielcy reformatorzy – Jan Kalwin i Ulrich Zwingli – mieli w tej sprawie odmienne poglądy.
Według pierwszego z nich Chrystus tylko duchowo jest obecny w Komunii, natomiast zdaniem drugiego Komunia to wyłącznie symboliczna pamiątka Ostatniej Wieczerzy. Dla katolików po konsekracji hostia pozostaje przedmiotem czci i adoracji, natomiast dla luteran po nabożeństwie znów jest zwykłym chlebem i winem, które wymagają kolejnej konsekracji, by mogły znowu stać się Komunią.
Sobór Trydencki (1545–1563) będący odpowiedzią Rzymu na rewolucję zapoczątkowaną w 1517 roku przez Lutra, nie mógł nie podjąć tej kwestii. I naturalnie potwierdził wcześniejsze decyzje Kościoła, nie zaprzeczając przy tym, że Eucharystia ma także znaczenie symboliczne. A zatem, jak pisze Edward Ozorowski, ojcowie soborowi wyciągnęli wnioski praktyczne dotyczące adoracji Najświętszego Sakramentu.
Krakowskie początki
Obchody Bożego Ciała zaczęły się na dobre pod koniec XIII wieku, z procesjami z Najświętszym Sakramentem zmierzającymi kolejno do symbolizujących czterech ewangelistów czterech ołtarzy. Przy każdym z nich odśpiewywany był fragment napisanych przez nich Ewangelii na znak, że każdy z nich jest świadkiem przeistoczenia.
W Polsce uroczystość Bożego Ciała obchodzono po raz pierwszy w 1320 r. w Krakowie, na polecenie biskupa Nankera i z czasem zwyczaj ten zaczął się rozprzestrzeniać – wiadomo, że w XIV w. procesje odbywały się we Włocławku, w 1440 r. wprowadzono je w Poznaniu.
"Gdy miasto było stolicą – opisywał Boże Ciało kronikarz XVI-wiecznego Krakowa – za Sanctissimum postępowali królowie wraz ze swymi dworami i powiewały proporce z orłami na szkarłacie, ale i później nie brakowało tutaj złota, przepychu, dumy. Kolorowa struga procesyjna co rok wyłaniała się jakby z tej samej, nigdy nie umarłej przeszłości i kpiąc barokowym rozmachem, zalewała wszystkie ulice starego grodu".
A tak procesję przedstawia ks. Jędrzej Kitowicz (1720-1804), autor słynnego "Opisu obyczajów za panowania Augusta III". "[…] W miastach, w których są jakie kościoły, obowiązane jest duchowieństwo, tak świeckie, jako też zakonne, tudzież magistraty i cechy asystować procesji pryncypalnego kościoła. Każdy zakon asystował tej procesji idąc parami za swoim krzyżem od braciszka niesionym, oprócz jezuitów, którzy od asystencji z krzyżem bullami rzymskimi i dekretami z różnymi biskupy – chcącymi ich przymusić do równej z innymi zakonami asystencji-wygranymi byli uwolnieni. Cechy wszystkie asystowały tej procesji z chorągwiami i świecami. Warszawska konfraternia kupiecka z muszkietami, z których, po wniściu duchowieństwa cum Sanctissimo do kościoła, przed tymże kościołem po trzykroć wydała ognia. Dzieliła się ta konfraternia na dwa bataliony: używający niemieckiego stroju formowali jeden batalion, noszący polską suknią formowali drugi. […]".
"Strzelanie jedno jest, które czyni różnicę między procesjami za panowania Augusta III i procesjami za panowania Stanisława Augusta, pod którym pomienione strzelanie z rozkazu dworu, na damy lękliwe względnego, zarzucono; i kupcy tylko ci, którzy są w magistracie albo chcą z dewocji, z świecami, bez chorągwiów procesji asystują, trzymając miejsce po zakonach przed świeckim duchowieństwem. W Warszawie dla tej procesji, którą zawsze prowadził i prowadzi biskup lub prymas, a król niemal zawsze jej asystuje, robią pomost z tarcic dokoła rynku, począwszy od wielkich drzwi kościoła farnego, dla wygodniejszego chodzenia królowi, celebransowi i panom orderowym, tak baldekin unoszącym, jako też za królem idącym. […] Niosącego Sanctissimum żaden z panów świeckich nie unosi pod ręce, jak jest gdzie indziej zwyczaj, ale prałaci dają mu tę pomoc, jeżeli bywa potrzebna. Wyglądający z kamienic oknami na procesją, którymi najwięcej są damy, muszą zamykać okna, gdy się procesja zbliża, a to dlatego, żeby te obiekta wabiące wzrok do siebie nie czyniły dystrakcji nabożeństwu – i wielce nieprzyzwoita rzecz jest, żeby głowy tych lalek nad Sanctissimum górowały. Tak bywało wszystko za Augusta III; tak jest i za dzisiejszego Stanisława Augusta, oprócz strzelania, które i po innych miastach i wsiach było do tej procesji, tak jak i na rezurekcją, używane".
W I Rzeczpospolitej Boże Ciało było wielkim świętem, wydarzeniem religijnym, ale też i towarzyskim, natomiast w dobie rozbiorów traktowano je również jako manifestację patriotyczną.
Taką bez wątpienia manifestacją była procesja Bożego Ciała w bardzo niespokojnym roku 1861 r. 30 maja 1861 r. przez Krakowskie Przedmieście przeszły tysiące ludzi (moment ten uwiecznił warszawski fotograf Karol Beyer), a działo się to w niecałe dwa miesiące od krwawej łaźni jaką 8 kwietnia sprawili warszawianom żołnierze carscy, otwierając ogień do demonstrantów na placu Zamkowym. Zginęło wówczas sto osób, kilkaset zostało rannych.
Patriotyczne tradycje procesji Bożego Ciała kultywowano również w okresie międzywojennym, kiedy brały w nich udział władze państwowe z prezydentami, premierami i ministrami, oraz wojsko.
Podczas okupacji Niemcy naturalnie zakazali procesji, natomiast zaraz po wojnie komunistyczni dygnitarze starający się mamić społeczeństwo, że pod wieloma względami nowa Polska nie różni się od dawnej, chętnie uczestniczyli w obchodach Bożego Ciała.
Nie trwało to długo – po sfałszowanych wyborach z 19 stycznia 1947 r., rozpędzeniu opozycyjnego PSL, podporządkowaniu sobie przez komunistów PPS i ostatecznym skonsolidowaniu przez nich władzy w 1948 r., prezydent Bierut przestał pokazywać się na mszach i procesjach. Nie było już takiej potrzeby, tym bardziej, że od jesieni 1947 r. władza ludowa podjęła zdecydowaną walkę z Kościołem.
W 1949 r. rządzący przejęli szpitale prowadzone przez zakonnice, zmusili biskupów do zawieszenia niemal wszystkich stowarzyszeń katolickich, a w wśród wielu innych jeszcze represji znalazł się także zakaz organizowania zgromadzeń religijnych z jednym wszak wyjątkiem: wciąż wolno było organizować procesje Bożego Ciała.
Otwarta niemal wojna z Kościołem skończyła się wraz powrotem do władzy Władysława Gomułki w październiku 1956 r. i uwolnieniem prymasa Stefana Wyszyńskiego przetrzymywanego przez komunistów w rozmaitych miejscach odosobnienia od 25 września 1953 r. do 28 października 1956 r.
W epoce wczesnego Gomułki relacje państwa i partii z Kościołem układały się nieźle, a komuniści wycofali większość ograniczeń i zakazów wprowadzonych w latach stalinizmu, ale znowu sielanka ta nietrwała długo.
Znacznie lepsze czasy przyszły dla Kościoła wraz z nastaniem Edwarda Gierka na stanowisku szefa PZPR w grudniu 1970 r. oraz jego następców – Stanisława Kani i Wojciecha Jaruzelskiego dekadę później. Jednak przedstawiciele najwyższych władz oraz generalicji i wojska zaczęli się pojawiać na procesjach Bożego Ciała dopiero w III RP.

Dodano 16 czerwca 2017 o 9:33 przez Kazimierz Tomalik
 

 

Copyright esolec.pl 2013©. Wszelkie prawa zastrzeżone.