Kościół parafialny Kościół parafialny - wnętrze Dom parafialny Figura Najświętszego Serca Pana Jezusa Krzykosy Kaplica Witowo Sulęcin Młodzikowo Most kolejowy nad rzeką Wartą

Maj

22

niedziela

Julia, Wiesława, Helena

 

Bitwa pod Lepanto wielkim zwycięstwem Matki Bożej Różańcowej – 7.X.1571

Lepanto

„Gdy olbrzymie zastępy Turków usiłowały narzucić prawie całej Europie jarzmo przesądu i barbarzyństwa, wtedy to Najświętszy Pasterz św. Pius V, pozyskawszy chrześcijańskich władców do wspólnej obrony, jak najusilniej starał się przede wszystkim, by najpełniejsza mocy Matka Boża, zjednana modlitwą różańcową, przybyła łaskawie z pomocą imieniu chrześcijańskiemu.”
Leon XIII, papież

W niedzielę 7 października 1571 r., nad ranem, w Zatoce Korynckiej, nieopodal miasta Lepanto (obecnie Naypaktos), dwie ogromne floty szykowały się do stoczenia największej w dziejach bitwy morskiej. Okręty Ligi Świętej – połączone siły Państwa Kościelnego, Królestwa Hiszpanii, Republik Wenecji i Genuy, Księstwa Sabaudii oraz Zakonu Kawalerów Maltańskich, dowodzone przez zaledwie 24-letniego księcia Juana de Austria, miały naprzeciw siebie turecką armadę pod wodzą Alego Paszy, wiernego sługi sułtana Selima II.

W tym samym czasie w Rzymie, w kościele Santa Maria Sopra Minerwa, grupa mężczyzn trwała zatopiona w modlitwie. Ojciec Święty Pius V, głowa Kościoła katolickiego, otoczony przez licznych księży i zakonników, błagał Maryję Różańcową o pomoc w powstrzymaniu muzułmańskiej nawały. W tej modlitwie zjednoczył się niemal cały chrześcijański świat.

Pius V, nim przywdział papieską tiarę, nosił habit dominikanina. Założyciel jego wspólnoty był wielkim orędownikiem różańca, jako najpotężniejszej broni w walce z herezją. Papież Pius, kiedyś inkwizytor, przez całe życie niestrudzenie walczył z wrogami Wiary. To on zorganizował antyturecką koalicję. Gorliwy czciciel Najświętszej Marii Panny, mocno wspierał bractwa różańcowe. Teraz, od kilku godzin, niestrudzenie modlił się o wstawiennictwo Matki Boga, błagając o pomyślność chrześcijańskiego oręża.
***

„Przybyliście tu walczyć za Święty Krzyż, zwyciężyć albo zginąć! Czy macie jednak zwyciężyć czy zginąć, czyńcie dziś swą powinność, a zyskacie sobie chwalebną nieśmiertelność!”
Don Juan de Austria, Lepanto, przed bitwą

Miał to być bój tytanów. Obie strony zgromadziły olbrzymie siły. Zmierzające ku sobie floty, każda podzielona na trzy eskadry, rozciągnięte były na ogromnym obszarze, tworząc front o szerokości czterech mil morskich.
Flota chrześcijan liczyła 206 galer i 6 galeasów, z załogą 12.920 marynarzy. Na pokładach znajdowało się również 28.000 żołnierzy – 10.000 doskonałej hiszpańskiej piechoty, 5.000 żołnierzy weneckich oraz 7.000 niemieckich i 6.000 włoskich najemników.

Ali Pasza miał pod swymi rozkazami 230 galer i 56 galeotów, obsadzonych przez 13.000 marynarzy i 34.000 żołnierzy. Muzułmanie górowali liczbą. Mieli jednak mniej dział (750 wobec 1800 armat chrześcijan); tylko 2500 janczarów wyposażonych było w ręczną broń palną – inni posiadali łuki, kusze i miecze. Galery Turków poruszały ramiona niewolników, głównie chrześcijańskich brańców. Wioślarze na galerach Ligi Świętej byli przeważnie wolnymi ludźmi, żeglarzami.

Na okrętach Ligi Świętej panował nastrój religijnego uniesienia. Żołnierzom i marynarzom rozdano medaliki i różańce. Kapelani (głównie kapucyni, również dominikanie, franciszkanie i jezuici) spowiadali żołnierzy, przygotowując ich do walki. Na każdym z okrętów odmówiono modlitwę różańcową. Na galerze flagowej Juana de Austria, „Real di Spagna”, powiewała wielka, błękitna chorągiew z Jezusem Ukrzyżowanym – dar od papieża Piusa V. Wielu żołnierzy utrzymywało potem, że widzieli Matkę Bożą błogosławiącą im z nieba…

Bitwa rozpoczęła się o godzinie 9.30, atakiem tureckiej eskadry Sirocco Mehmeda paszy na lewe skrzydło chrześcijan. Zgrupowane tu okręty weneckie pod admirałem Agostinem Barbarigo przywitały muzułmanów salwą z dział. Dwie galery pohańców, podziurawione pociskami, zatonęły. Inne parły naprzód, ile sił w wiosłach. Wkrótce zwarły się w boju z Wenecjanami.
Na prawym skrzydle eskadra Euludża Alego, beglierbeja Afryki, zderzyła się z niewielką flotyllą maltańską. Tej pospieszyli z pomocą Hiszpanie i Genueńczycy pod admirałem Janem Andrzejem Dorią.
W centrum okręty hiszpańskie, weneckie i papieskie przyjęły na siebie uderzenie głównych sił mahometan. Flagowa galera Alego paszy „Sułtan”, potężna jednostka z trzystu muszkieterami i stu łucznikami na pokładzie, płynąca pod białą banderą z wyhaftowanymi na niej wersetami z Koranu, skierowała się wprost na admiralski okręt głównodowodzącego sił chrześcijan, „Real di Spagna”. Obaj wodzowie wymienili z daleka ukłony, a ich podwładni otworzyli ogień. W chwilę później „Sułtan” wbił się taranem w burtę „Reala”. Ten wytrzymał cios, a hiszpańska piechota, nieustraszeni tercios, natychmiast wdarła się na pokład wrażej galery. Krwawo odparta, ustąpiła. Teraz do abordażu ruszyli Turcy…
***

Bój był zaciekły. Olbrzymie okręty zasypywały się nawzajem gradem pocisków, następnie próbowały taranowania i abordażu. Grzmot wystrzałów armatnich i palba muszkietów niemal utonęły we wrzasku walczących wręcz i jęku rannych. Na lewym skrzydle zginął wenecki admirał Barbarigo. Zastąpił go Marco Contarini. Wkrótce i on legł, śmiertelnie ugodzony. Mimo to Wenecjanie nadludzkim wysiłkiem zepchnęli eskadrę Sirocco Mehmeda paszy na mielizny, gdzie w końcu uległa zagładzie.
Na przeciwległym krańcu pola bitwy Maltańczycy odgryzali się zajadle, wciągając zgrupowanie Euludża Alego w pułapkę. Wkrótce Hiszpanie i Genueńczycy oskrzydlili starego korsarza. Ten wyczuł, co się święci, i rozpoczął odwrót. Tracąc 1/3 okrętów, zdołał oderwać się od giaurów i ujść na pełne morze.
Tymczasem w centrum walka skoncentrowała się wokół obu okrętów flagowych. Dwie próby abordażu „Reala”, podjęte przez Turków, zostały odparte. Również dwa ataki Hiszpanów na „Sułtana” skończyły się porażką. Za trzecim razem tercios poprowadził do szturmu sam Juan de Austria. Wtargnęli się na wraży okręt i już nie pozwolili się stamtąd wyprzeć.
Do tureckiego flagowca przybijały wciąż nowe okręty, wysadzając posiłki dla obu stron. W sumie na „Sułtanie” znaleźli się tercios z trzech hiszpańskich galer i janczarowie z siedmiu tureckich! Obie strony prażyły do siebie z muszkietów, nieraz z bezpośredniej odległości, wprost w twarze, po czym rzucały się do szaleńczej walki wręcz, dając wspaniałe przykłady męstwa. Pokład galery spływał krwią…
***

Wreszcie, około godziny 13, wódz muzułmanów, dzielny Ali pasza padł pod ciosami chrześcijan. Wbrew rozkazom Juana de Austrii, jego głowę odcięto i zatknięto na wysokiej pice. Ten widok odebrał pohańcom wolę walki. Zaczęli pierzchać lub składać broń. Jedynie wyborowe oddziały janczarów, wierne swemu kodeksowi honorowemu, walczyły do końca…
Zwycięstwo było kompletne. Zginęło 25.000 wyznawców Proroka, 3.500 wzięto do niewoli. 80 okrętów tureckich zatopiono, zdobyto 130. Wśród łupów było 39 sztandarów, 450 dział i kwota 150.000 dukatów, znaleziona w kasie flagowego „Sułtana”. Uwolniono 12.000 chrześcijańskich galerników.
Poległo 4.800 Wenecjan, 2.000 Hiszpanów i 800 żołnierzy papieskich (razem 7656 chrześcijan, nie licząc galerników z tureckich okrętów). Sprzymierzeni mieli też 7784 rannych; zatonęło 16 galer, a jedną uprowadzili uciekający Turcy.
***

„Pragniemy szczególnie, aby nigdy nie zostało zapomniane wielkie zwycięstwo uzyskane od Boga przez zasługi i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny w dniu 7 października 1571 r., odniesione w walce przeciw Turkom, nieprzyjaciołom wiary katolickiej.”
św. Pius V, papież

„Non virtus, non arma, non duces, sed Mariae Rosiae victores nos fecit – Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maryja różańcowa zwycięstwo nam dała” – głosiła inskrypcja na ścianie kaplicy ufundowanej w Wenecji jako wotum dziękczynne za lepantyjską wiktorię.

Ojciec Święty Pius V jako dowód wdzięczności wprowadził w całym Kościele święto Matki Bożej Zwycięskiej (dziś: Różańcowej), obchodzone w dniu 7 października.
Wiele dni wcześniej, gdy flota turecka dopiero opuściła swe porty, ruszając na podbój Europy, sułtan Selim II zażywał spaceru nad brzegami Adriatyku. Władca długo wpatrywał się w morskie fale, po czym szepnął coś, bardziej do siebie, niż do otaczających go dworaków. Stojący obok zadrżeli, słysząc to niezwykłe wyznanie. Selim II, władca świata islamu, bardziej niż wszystkich okrętów giaurów obawiał się modlitw rzymskiego papieża.

„Wzrastanie” październik 2008
Copyright by Andrzej Solak
www.krzyzowiec.prv.pl

Dodano 5 października 2013 o 10:21 przez Kazimierz Tomalik
 

 

Copyright esolec.pl 2013©. Wszelkie prawa zastrzeżone.